Szydełkowy kardigan ażurowy – historia powstania projektu
- Honorata Sowińska
- 23 mar
- 2 minut(y) czytania
Zaktualizowano: 26 mar

Ten ażurowy, wiązany kardigan nie jest dla mnie tylko kolejnym ręcznie wykonanym projektem. To model, za którym stoi konkretna historia — o pracy, granicach i momencie, w którym zrozumiałam, że moje szydełkowanie nie może służyć wyłącznie cudzym planom.
Od jednej wiadomości
Pewnego dnia odezwała się do mnie kobieta, która dowiedziała się, że szydełkuję. Zapytała, czy wykonam dla niej szydełkową wiązaną narzutę. Pokazała mi ogólnodostępne zdjęcie inspiracyjne z popularnego sklepu internetowego i opisała, o jaki klimat mniej więcej jej chodzi. Zgodziłam się. Opracowałam projekt, przygotowałam wzór, wysłałam go do akceptacji i zabrałam się do pracy. Tak powstał kardigan, który widzicie na zdjęciach.
Projekt, który spodobał się od razu
Gotowy kardigan bardzo jej się spodobał. Powstała sesja zdjęciowa, pojawiły się pytania o ten model i szybko okazało się, że chce zamówić kolejne dwa egzemplarze.
Z jednej strony było to miłe — bo przecież każda twórczyni chce, żeby jej praca była zauważona. Z drugiej strony już wtedy czułam, że coś tu zaczyna iść w złą stronę. Cena, którą udało się wynegocjować, była zupełnie nieadekwatna do czasu, pracy i samego procesu projektowania. Mimo to wykonałam kolejne kardigany.
Kiedy współpraca przestaje być fair
Później dostałam kolejną wiadomość z pytaniem o wykonanie stroju kąpielowego.
Ponownie pojawiło się zdjęcie inspiracyjne, ale tym razem była też informacja, że nie mogę dzielić się projektem kardiganu ani realizować go dla innych, ponieważ ona uznała go za coś, do czego ma już wyłączne prawa.
I właśnie wtedy coś we mnie pękło.
Nagle okazało się, że mam inwestować swój czas, pomysły i umiejętności, a ktoś inny chce to wykorzystać do budowania czegoś dla siebie — najlepiej za niewielkie pieniądze i jeszcze z próbą przejęcia kontroli nad rezultatem mojej pracy.
To był moment, w którym wyraźnie odczułam, że nie chcę być jedynie wykonawczynią cudzych wizji.
Moment przełomowy
Po tej wiadomości przestałam odpisywać. I właśnie wtedy zaczął się kształtować pomysł na Bohonitkę.
Nie z doskonałego biznesplanu ani z wielkiej strategii, lecz z prostego zrozumienia, że moja praca, mój czas i moje projekty są cenne. Że rękodzieło to nie „coś, co można szybko zrobić”, ale prawdziwa praca twórcza. I że jeśli mam wkładać serce w to, co robię, to chcę to robić na własnych zasadach.
Dlaczego ten szydełkowy kardigan jest dla mnie ważny
Dlatego ten szydełkowy kardigan ma dla mnie szczególne znaczenie. Jest nie tylko efektem pracy szydełkiem, ale też symbolem momentu, w którym postawiłam granicę.
Czasami wystarczy jedna wiadomość, by zrozumieć, że własnej pracy, czasu i potencjału nie powinno się oddawać za bezcen.


Komentarze